Fotele biurowe oraz krzesła konferencyjne - meble biurowe w Warszawie
Taniec od zawsze był moją pasją. Nawet stare fotografie z dzieciństwa pokazują jak w zabawnych sukieneczkach zwinnie podskakuję i kręcę piruety w gabinecie taty, gdzie otaczają mnie krzesła konferencyjne. Do dziś dziękuję rodzicom, że pozwolili mi rozwijać talent i zapisali mnie do szkoły tańca jeszcze w przedszkolu. Pewnie nie miałabym szans na zaistnienie w świecie tańca i zaimponowania nowym instruktorom. Możliwość występowania w wielu zespołach dała mi też okazję do zwiedzenia świata. Ze swoim zespołem "Flesz" zwiedziłam Chiny, a także pokazywaliśmy umiejętności we Włoszech, Bułgarii i na festiwalu w Szwecji. W wieku dwudziestu sześciu lat samodzielnie stanęłam na czele zespołu tańca nowoczesnego. Nasz pierwszy występ polegał na wykorzystaniu mebli w połączeniu z żywą choreografią. Fotele biurowe i krzesła konferencyjne, a w szczególności fotele skórzane stały się dla nas częścią zespołu. Gdy męska część ekipy wygodnie zajęła fotele, dziewczyny żwawo wykorzystały krzesła do imitacji partnera do tańca. Firma oferująca fotele biurowe podarowała nam wystrój za darmo w ramach reklamy ich marki. Oprócz podstawowych kroków poruszania się na scenie uczyłam młode osoby jak wprowadzić do tańca trochę pomysłowości, kreatywności i emocji. Stąd pomysł na fotele i krzesła konferencyjne w formie kolejnych uczestników zespołu. Fotele biurowe nadawały się tutaj wyjątkowo dobrze, bo nawet swoim kolorem dopasowały się do barw naszych strojów. Pomoc starych znajomych z branży tanecznej pozwoliła mi na rozgłos jaki zyskały również meble biurowe. Warszawa, gdzie niektórzy dziennikarze pamiętali mnie z występów z "Flesza" i chętnie podpatrywali jak radzę sobie jako instruktor tańca. Nie spoczęłam jednak na laurach i nadal chodziłam na prywatne lekcje do dawnych nauczycieli. Podglądałam też amerykańskich twórców wideoklipów i uczyłam się kroków, jakie proponowali piosenkarzom i zespołom. Zadbałam również o scenografię z wideoklipów kupując meble biurowe. Warszawa zaoferowała mi je w atrakcyjnej cenie. Moje dziecko, czyli zespół "Ruch", to było spełnienie marzeń. Praca z młodymi ludźmi nauczyła mnie cierpliwości i umiejętności słuchania. Po wielu treningach zaczęliśmy dawać występy. Moi podopieczni najbardziej lubili pokazy na ulicach, ponieważ wtedy najlepiej dało się złapać emocjonalną więź z widzem. Ponadto swoje talenty pokazywaliśmy też ostatnio w Teatrze Polskim.

