Fotele i sofy
vTo był raczej pochmurny dzień, z takich, kiedy wszystkie kolory wydają się być brudne. Mariola, która niespodziewanie znalazła się na przymusowym urlopie, powiodła wzrokiem po mieszkaniu i stwierdziła w duchu: ˝Nie, tak nie może być dalej." W końcu miała czas na to, żeby trochę wypocząć, ale co z tego? Wśród kremowych ścian poznaczonych wykwitami niegdysiejszych prób kolorystycznych jakiegoś niewydarzonego dekoratora, na samym środku równie nijakiej podłogi, smętnie spoczywał materac. Tu i ówdzie przewalały się stosy nieaktualnej już prasy. Mariola w odruchu rozpaczy udała się do kuchni, by tam zaznać pociechy. Daremnie, jedynym przedmiotem mieniącym się intensywną barwą w tym królestwie stali i bieli był wściekle kanarkowy stojak na papierowe ręczniki bez papierowych ręczników. Odwróciła się szybko i rzuciła w kierunku drzwi balkonowych. Zdesperowana powiodła wzrokiem wokół siebie, by wśród mdławych, kolorowych tynków, jakimi w ostatnim czasie pokryto ściany sąsiadujących blokowisk, odnaleźć jeden barwny błysk: meble..." - odczytała bezwiednie Mariola skupiając swą uwagę na wściekle czerwonej kanapie pyszniącej się dorodnymi kształtami tuż pod nagłówkiem wielkiego bilboardu. To jest to! Meble wypoczynkowe! Kto by pomyślał, że rozwiązanie może być aż tak proste. Zwłaszcza, że szef wynagrodził jej ostatnie miesiące nadgodzin całkiem sporą sumką. Mariola raz jeszcze przyjrzała się reklamie wywieszonej niemalże pod jej nosem i włączyła komputer. Po tym, jak w okienku przeglądarki wpisała nazwę producenta jeszcze raz zaśmiała się pod nosem i wymamrotała do siebie: No, no, kto by pomyślał, hłe hłe, meble wypoczynkowe. Sklep mieścił się całkiem niedaleko, toteż pokrzepiwszy się filiżanką przesłodzonej bawarki, wcisnęła swe niezgrabne stopy w szmaragdowe czółenka i czym prędzej pognała przed siebie. Pędząc na oślep tak mocno ściskała w dłoni notatkę z adresem, że cyklamenową plamą rozlały się na niej fotele", sklep zaś doszczętnie zzieleniał. Mariola jednak nie zważała na nic i z uporem parła przez spotniały tłum ludzi śpieszących do nikąd. Nagle, przypomniawszy sobie o czymś, stanęła jak wryta. No tak! Się zachciało, kurczaki... meble wypoczynkowe, ha! Meble wypoczynkowe, cennik by się przydał! Zrozpaczona Mariola dotarłszy do bankomatu przycupnęła na ławeczce obok i wyjęła z czółenek już teraz szmaragdowe stopy. Jak mogła być tak roztrzepana! Skąd teraz będzie wiedzieć, ile gotówki przygotować na zakupy. Grrr... zgrzytnęła zębami i niemrawo powlokła się w kierunku szyldu ostentacyjnie grzmiącego na niebiesko: MEBLE WYPOCZYNKOWE. SKLEP JEDYNY W SWOIM RODZAJU."Eeech, Jolka, ależ zawaliłaś sprawę. Ze dwadzieścia razy wklepałaś w przeglądarce te nieszczęsne meble wypoczynkowe. Cennik trzeba było sprawdzić!". Szybko jednak wyswobodziła się z tego bezcelowego dialogu i, przekraczając próg sklepu, wyglądała już na zdecydowanie mniej zdruzgotaną. Jej uwagę od razu przykuła kanapa obita tapicerką w kolorze zielonego groszku. Groszkowa zieleń błysnęła w całkowicie i przepastnie piwnej tęczówce mariolowego oka, gdy w jej kierunku wystartował schludnie ubrany sprzedawca.Powiew chłodnego, klimatyzowanego powietrza rozwiał jego smoliście czarną grzywkę, gdy wypowiadał słowa: Czyż nie są wspaniałe? Nasze meble młodzieżowe! - wycharczała Mariola i stanęła jak wryta przed kobaltowym fotelem Obrotowym - Widzę przecież, że to meble wypoczynkowe, cennik poproszę!

