Wakacje - list

Piszę już z wakacji. Jest świetnie. Pogoda nam dopisała, fale nie są zbyt duże a na plaży co prawda tłoczno, ale zawsze mogę znaleźć jakieś dobre miejsce. Opaliłam się już tak, że teraz staram się unikać słońca. Na tyle, na ile jest to możliwe. A nie jest. A więc dalej się opalam. Ale przynajmniej lekarzowi, który dał mi jakieś maści na oparzenia słoneczne, tak powiedziałam. Żeby nie marudził. Bo wyzwał mnie jak zobaczył w jakim stanie przyszłam. Że to niby przez to, że żadnych kremów z filtrem nie używałam. Dziwny jakiś. No ale mniejsza o to. Mój syn siedzi oczywiście całe dnie w tym salonie gier. Mówię wam, koniec świata z nim. Nie jestem w stanie go stamtąd wyciągnąć. A jego argumentem jest, że nie chce wyglądać i spalić się tak jak ja. W sumie ma racje. Tam jest bezpieczniejszy. No więc wygrał już trochę i teraz tamte pieniądze wydaje na nowe gry. Tam jest prawie wszystko po 2,50. Zdarza się, że taniej. Są też symulatory. Wszystko po 5 zlotych. Zresztą co ja tam będę Wam ceny opowiadała. Znalazłam niedaleko świetną księgarnię. Sprzedają tam używane książki. Wszystko po 4 złote. Można naprawdę niezłe pozycje odnaleźć. Są też albumy, takie w twardej okładce, ze zdjęciami. Wszystko po 5 zlotych. Ale to nie wszystko z tanimi rzeczami. Nad morzem jest tego mnóstwo. Co kawałek jakiś stragan. I w zależności od tego, co sprzedaje, można zobaczyć wielkie szyldy: „wszystko po 2,50”, „wszystko po 5 zlotych”. Mówię Wam, nie wiem jak ja się z tym wszystkim z powrotem zabiorę. No ale przecież nie mogę przejść obok jak wszystko po 4 złote. Tego u mnie nie znajdę. Zresztą ten sklep gdzie jest wszystko po 4 złote jest najlepszy. Ten gdzie jest wszystko po 2,50 zresztą też. Uwielbiam morze. Za rok wrócę tam z większą torbą.